• Blog
  • Board index
  • FAQ
  • Register
  • Login
Board indexRegional ForumsEuropePolandTurnieje oraz granie zorganizowaneTrójmiasto
  • Search
  • Print view

Operacja: Jądro Ciemności

Moderators: Alkasyn, KędzioR_vo

Post a reply
54 posts • Page 2 of 2 • 1, 2

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » September 21st, 2017, 9:55 am

Nie za każde wejście w sensie wejście jednostką do stacji, tylko za kontrolowanie wejścia. A kontrolujesz jeśli przez konkretne wejście wejdzie więcej Twoich punktów niż przeciwnika.

Czyli 4 stacje, za kontrolę każdej masz po 2XP + 2XP za zabijanie.
Usashi dobrze myślał, to ja użyłem jak widać niejasnego określenia :P
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by KędzioR_vo » September 21st, 2017, 10:14 am

Hansolo wrote:Nie za każde wejście w sensie wejście jednostką do stacji, tylko za kontrolowanie wejścia. A kontrolujesz jeśli przez konkretne wejście wejdzie więcej Twoich punktów niż przeciwnika.

Czyli 4 stacje, za kontrolę każdej masz po 2XP + 2XP za zabijanie.
Usashi dobrze myślał, to ja użyłem jak widać niejasnego określenia :P


No to gra i buczy :)
Będziem walczyć o chwałę i Twe uznanie, Panie Prezesie!


PozdRawiam
I hunt.
You run.


WarCor w Trójmieście - kontaktuj się w kwestii gier i nauki zasad.
User avatar
KędzioR_vo
 
Posts: 1773
Joined: May 9th, 2015, 9:22 am
Has liked: 168 times
Been liked: 232 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Usashi » September 27th, 2017, 11:26 pm

Lekarka ostatecznie skończyła łatać Knaufa i dała mu sygnał, że jest wolny. Sama szybko odeszła i zajęła się kolejnymi rannymi, których niestety dzisiaj było sporo. Knauf potarł obolały bok i rozsunął wyjście z namiotu. Stał chwilę w miejscu, przyzwyczajając oczy do ostrego światła na zewnątrz. Widząc jak wychodzi, jeden z grupki żołnierzy, ocalałych z dzisiejszego starcia ruszył w jego stronę. Przechodząc koło niego, z wyrazem pogardy żołnierz splunął pod nogi Knaufa po czym wszedł do namiotu trącając go ramieniem. Najemnik ruszył powoli przez obóz, odprowadzany wrogimi spojrzeniami. Najwyraźniej wszyscy obwiniali go o dzisiejszą porażkę. Mijając szereg ciał w plastikowych workach cofnął się myślami o parę godzin.

Szpica korpusu dotarła wcześniej na wyznaczone miejsce. Celem misji była stacja kolejowa, wraz ze składem prowadzącym do centrum miasta Fuyang. Cały teren został sprawnie zinfiltrowany, zabezpieczony, oraz zaminowany. Zapowiadał się nudny dzień, kiedy to szpica będzie czekać na resztę korpusu, gdy na horyzoncie pojawiły się siły Haqqislamu. Szli prosto w przygotowaną pułapkę. Wszyscy zajęli swoje stanowiska i czekali na sygnał do ataku.

W pewnym momencie, niedaleko jego stanowiska snajperskiego pojawił się nowy żołnierz. Coś w jego wyglądzie mu się nie spodobało. Przeszukał szybko w pamięci listę twarzy, ale tego konkretnego człowieka nie pamiętał. Podzielił się tą informacją z dowódcą i po chwili jego złe przeczucia zostały potwierdzone. Ich linie zostały zinfiltrowane przez wrogich agentów. W tym momencie miał ruszyć atak, jednak w komunikacje wkradł się chaos. Część jednostek próbowała się cofnąć, ale dostali się w krzyżowy ogień oraz z ciężkich karabinów, choć tak naprawdę największe zamieszanie spowodował wrogi warcor używając swojej technicznej broni do oślepiania chińskich żołnierzy. Sam Knauf wdał się w dość długą wymianę ognia z wrogim infiltratorem. Stali blisko siebie więc starcie było dość brutalne , jednak mimo wszystkich wystrzelonych przez niego pocisków, ostatecznie to Hassasin wygrał tę potyczkę. Potem Knauf już nie wiele pamiętał, ale dowiedział się od medyków, że natarcie się załamało było wielu rannych i zabitych. Ponoć siły Yu jingu próbowały jeszcze na koniec wyeliminować Tarika Mansuriego, jednak pomimo odniesionych ran udało mu się ujść z życiem.

Wprawdzie siły Haqqislamu zniknęły z pociągiem, ale operacją trwała nadal, a po dotarciu głównych sił korpus Yu jingu dalej był w grze. Wyścig o tajemnice skrywane w Fuyan jeszcze się nie skończył...

Widać karmicznie, tym razem to u mnie nie było co zbierać.
Kędzior 10 - Usashi 0
User avatar
Usashi
 
Posts: 738
Joined: May 9th, 2015, 1:25 pm
Has liked: 91 times
Been liked: 105 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by KędzioR_vo » September 28th, 2017, 8:05 am

RAPORT O:JC:2/YJ/MF wrote:Wyciąg.
Nadzór Bojowy, Hassassin Farzan (Dane Utajnione).
ŚCIŚLE TAJNE – poziom 1

(…)Wróg rozstawił wojska w centralnej części pola walki, ustawiając wiele kamuflaży przy wejściach do metra. Podejrzewaliśmy jednostki Minelayer. Nasza infiltracja zajęła bezpieczne pozycje, a w związku z luźnym zapleczem przeciwnika ukryliśmy tam Impersonatora w bliskim kontakcie ze snajperem przeciwnika.
Kompletnie tym zniszczyliśmy plany YJ.
Mimo ich inicjatywy Hassasyńskie metody wybiły broń z rąk Azjatów.

Image

Za rozkodowanie i sabotowanie planów przeciwnika oraz usunięcie dwóch wrogów w walce strzeleckiej (Tygrysa oraz Knaufa) wnioskuję o najwyższe odznaczenie dla Hassassina Fidaya (Dane Utajnione).

Image

Trzeba jednak dokładniej nadzorować naszego najemnika – i ewentualnie wysłać na dodatkowe szkolenie mobilizacyjne. Miał osłaniać Impersonatora, a nie trafił swojego alter ego w armii wroga mimo czystego strzału. Najwyraźniej ciągle ma pewne problemy psychiczne. Na szczęście później, wskutek działań Hassassina, już nie musiał się zmagać ze swoim odbiciem.

Bardzo wysoko oceniam działania naszego Warcora (Dane Utajnione), który doskonale bronił dojścia wrogów do Agenta w Impersonacji. Wnioskuję o awans.

Image

Bardzo dobrze przedpole wyczyścił Djanbazan (Dane Utajnione), rozminowując karabinem maszynowym zejścia do metra i usuwając przeciwników, w tym wrogiego dowódcę. To on dokonał największych zniszczeń – wnioskuję o odznaczenie.

Image

Wciąż zadziwia mnie zdolność taktycznego myślenia u Kasyma Bega. Oczywiście w swoim stylu wyjechał na kilku przeciwników i odniósł rany, w związku z czym musieliśmy go ratować, ale jak zwykle był morderczo skuteczny i efektywny. Przy okazji był jedyną ofiarą armii YJ.
Awansować go nie możemy, ale wnioskuję o zwiększone dotacje na sprzęt.

Nasz oficer – Tarik Mansuri – zrobił to, co do niego należało. Ale daje o sobie znać przesadna brawura i bohaterstwo. Minusy programu Runihura. Dobrze wyczekał wroga i usunął kilku przeciwników, ale niepotrzebnie został w bliskim kontakcie z wrogim kamuflażem, którego nie dał rady wcześniej wykryć. Okazał się nim być Daofei, wsparty dodatkowo kolejnym skoczkiem Tygrysem, i Tarik swoją lekkomyślność nieomal przypłacił życiem. Uratował go pancerz oraz legendarna tężyzna.
Wspomnieć także należy o skomasowanym ogniu Shihaba, Knaufa, Djanbazana i wsparciu Warcora.
Wnioskuję o dalsze szkolenie Tarika z naciskiem nie na fizyczne, a mentalne aspekty.
Oczywiście wiem, jaki to będzie miało skutek.

Image

(…)

- A projekt (H. M.) R. (Dane Utajnione Poziom 0) ?

- Nie było jeszcze potrzeby ujawniania go przed przeciwnikami. Przyglądał się starciu z bezpiecznej perspektywy, zbierając dane, i nie musiał interweniować.
Niewierni zasłużyli na karę, ale jako humanista stwierdzam, że szkoda mi tych nieszczęśników. Niech Allah ma w opiece tych, którzy poznają moc Projektu R.




PozdRawiam


P.S. Wszystkie fotki, niektóre z przyczyn mi nieznanych się poobracały przy wrzucaniu na serwer ;)
I hunt.
You run.


WarCor w Trójmieście - kontaktuj się w kwestii gier i nauki zasad.
User avatar
KędzioR_vo
 
Posts: 1773
Joined: May 9th, 2015, 9:22 am
Has liked: 168 times
Been liked: 232 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Narrander » September 29th, 2017, 8:58 pm

Ghost jest zbyt skromny, aby opisać swój sukces, więc zrobię to za niego. 10-0 dla sił PanOceanii. Taktyczny cel spotkania się z Usashim na rewanżu spełniony więc jest kontent. Zginął mi Mushashi, ale kij z nim. Już wiem czemu nie używam samurajów. XD
Pzdr.
All is well that's max well
User avatar
Narrander
 
Posts: 917
Joined: May 9th, 2015, 12:53 pm
Has liked: 118 times
Been liked: 38 times
  • Website

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » September 29th, 2017, 9:53 pm

Bardzo ładnie rozgrywacie swoje gry, tak trzymać panowie!

Obecnie nie mam dostępu do misji, ale w niedzielę wieczorem wszystko zaktualizuję i wrzucę kolejne misje. To będzie już przedostatnia runda!

Swoją drogą, jak wam się spodobał pomysł masowego desantu powietrznego? ;)
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Narrander » September 29th, 2017, 10:29 pm

Desant powietrzny bardzo spoko - krwawy, brutalny i losowy :P Niecodziennie można wrzucić komuś TAGa na plecy!
Gdybym pomyślał nad rozpiską wcześniej (i miał druknięte staty O-Yoroia), a nie układał ją 5 minut przed grą, to może ugrałbym coś więcej. (wcale nie XD)
All is well that's max well
User avatar
Narrander
 
Posts: 917
Joined: May 9th, 2015, 12:53 pm
Has liked: 118 times
Been liked: 38 times
  • Website

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » October 1st, 2017, 7:30 pm

No dobrze, zrobione. Pary są, misje wiszą, czas do 23 października. A potem przed nami tylko finał, w którym spotkają się zwycięzcy obecnych misji.

Powodzenia dowódcy!
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Usashi » October 2nd, 2017, 9:24 am

Nie przesadziłeś nieco z tym hostility zone w naszej misji? Biorąc pod uwagę, że atakujący znajduje się bardzo blisko broniącego, spodziewałbym się krwawej łaźni, a tu jeszcze 2 rozkazy na wyjście na koniec. Przy złych rzutach, ta resztka co przeżyje starcie, może nie wyjść żywa za planszę...
User avatar
Usashi
 
Posts: 738
Joined: May 9th, 2015, 1:25 pm
Has liked: 91 times
Been liked: 105 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » October 3rd, 2017, 8:56 am

Z drugiej jednak strony chciałbym uniknąć sytuacji, gdy obrońca odbija natarcie atakującego, a potem na spokojnie wychodzi sobie ze stołu. Stąd Hostility Zone.

Ale szanuję Twoją opinię, przemyślę sprawę. Może po prostu zmniejszę wielkość strefy i jej agresywność.
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Usashi » October 3rd, 2017, 11:10 am

Sytuacji, że obrońca lub atakujący rozjeżdża całkowicie drugą stronę, nie da się niestety uniknąć, ale jest to bardziej związane ze szczęściem i dobrymi rzutami. Z drugiej strony mieliśmy już w tej kampanii 3 takie bitwy zakończone wynikiem 10-0, więc nie wiem co o ty myśleć.

Niby jest tylko 25% na otrzymanie obrażeń i potem jest jeszcze rzut na arma, ale że większość jednostek musi tą strefę opuścić na dwa rozkazy ryzyko rośnie. Dodatkowo, paździochy z ARM 1 mają mniejsze prawdopodobieństwo przeżycia takiego testu.

Może też przesadzam i możemy zagrać jak jest. Jeśli zdarzy się sytuacja, że jedna strona wygrała, a druga nie ma już nic na stole, a wygranemu przez złe rzuty nie udało się opuścić stołu, to wtedy będziemy się martwić ;)
User avatar
Usashi
 
Posts: 738
Joined: May 9th, 2015, 1:25 pm
Has liked: 91 times
Been liked: 105 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » October 3rd, 2017, 11:33 am

Usashi wrote:Może też przesadzam i możemy zagrać jak jest. Jeśli zdarzy się sytuacja, że jedna strona wygrała, a druga nie ma już nic na stole, a wygranemu przez złe rzuty nie udało się opuścić stołu, to wtedy będziemy się martwić ;)


W takiej sytuacji gracz, który nadal jest na stole nic nie ryzykuje.

Nie rzucasz za samo wejście do Hostility Zone. W ogóle nie wykonujesz żadnych nowych rzutów związanych z tą strefą. Zasada Hostility Zone (że na 15+ dostajesz hit) działa tylko wtedy, gdy wykonujesz jakiś rozkaz wymagający rzutu (strzał, unik etc). Jeśli tylko idziesz to nic się nie stanie (bo nie rzucasz kością).
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Usashi » October 3rd, 2017, 12:34 pm

A mój błąd. W takim razie nie ma problemu ;)
User avatar
Usashi
 
Posts: 738
Joined: May 9th, 2015, 1:25 pm
Has liked: 91 times
Been liked: 105 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by KędzioR_vo » October 3rd, 2017, 2:25 pm

Hansolo wrote:No dobrze, zrobione. Pary są, misje wiszą, czas do 23 października. A potem przed nami tylko finał, w którym spotkają się zwycięzcy obecnych misji.
Powodzenia dowódcy!


Dzięki :D Ależ... ciekawa ta misja z pociągiem :P On ma chociaż jakieś wymiary? W Paradiso chyba był, tak? ...

Moi chłopcy wiedzieli, że z jazdą SKMką zawsze jest związane pewne ryzyko, ale z tą widocznością na 8 cali to popłynąłeś :P Będzie śmiesznie :P

To jest pewne :D

Image

Image


PozdRawiam
I hunt.
You run.


WarCor w Trójmieście - kontaktuj się w kwestii gier i nauki zasad.
User avatar
KędzioR_vo
 
Posts: 1773
Joined: May 9th, 2015, 9:22 am
Has liked: 168 times
Been liked: 232 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Narrander » October 30th, 2017, 3:47 pm

Tym razem wywalczone z trudem 10:0 dla armii niepodległej japonii.
Bezczelne Hac-Tao w końcu zostało ubite, a doznane upokorzenia zadość uczynione :P
Raport niedługo :P
All is well that's max well
User avatar
Narrander
 
Posts: 917
Joined: May 9th, 2015, 12:53 pm
Has liked: 118 times
Been liked: 38 times
  • Website

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Usashi » October 30th, 2017, 11:38 pm

BTW Hans, sugeruję więcej nie pisać scenariuszy gdzie nie ma retreta. Gry, gdzie obie strony mają po 3 rozkazy, a żadna nie może uciec, mają tendencje do ciągnięcia się w nieskończoność i robią się nudne :P
User avatar
Usashi
 
Posts: 738
Joined: May 9th, 2015, 1:25 pm
Has liked: 91 times
Been liked: 105 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » October 31st, 2017, 4:36 pm

Ok, jak będę miał dostęp do komputera to zaktualizuje wszystko. Gratki Narrander, szykuj się do finału ;)
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » November 6th, 2017, 1:28 pm

Ok, zaktualizowane. Panowie Ghost i Kędzior - byłem wyrozumiały ze względu na Chełmżę i długi weekend, ale sugeruję ruszyć z tematem grania :P

Usashi wrote:BTW Hans, sugeruję więcej nie pisać scenariuszy gdzie nie ma retreta. Gry, gdzie obie strony mają po 3 rozkazy, a żadna nie może uciec, mają tendencje do ciągnięcia się w nieskończoność i robią się nudne :P


Akurat jedno z moich najlepszych wspomnień związanych z Infinity dotyczy ostatniej misji mojej pierwszej kampanii (Operacja: Troja). Samotny Sun Tze oraz trzech Fizylierów walczyli o kontrolę nad portem kosmicznym. Nikt nie mógł uciec, więc przez bodajże 4 czy 5 tur wzajemnie się ostrzeliwali, a ja z Kacprem nerwowo patrzyliśmy kto się ostanie na polu bitwy. Dobre czasy.
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by KędzioR_vo » November 17th, 2017, 2:06 pm

Pierwszy wybuch wstrząsnął całym pociągiem, ale dopiero drugi go zatrzymał.
Rozpędzona machina wyhamowała szybko, za szybko, i część z załogi odczuła boleśnie uderzenie. Kilku zostało rannych – ale nie było czasu na opatrywanie ich.
Szok minął błyskawicznie – Tarik był żołnierzem, nie dawał się zaskakiwać sytuacjom, po prostu działał. To nie pierwszy raz, gdy ze snu wyrywała go jakaś eksplozja - złapał Spitfire w dłoń i ruszył do kabiny motorniczego.
Wiedział, że z drugiej strony do przeciwnej kabiny udaje się Husam Muyib Rico, niosąc nie tylko karabinek, ale i Panzerfausta.
Przechodząc Mansuri spojrzał tylko na krzątających się Haqqislamskich wojaków, rzucił kilka krótkich haseł, ale wszyscy robili to, co powinni.
Podejrzewali, że mogą jeszcze wpaść w jakąś zasadzkę. I wiedzieli, że obrona pociągu może okazać się najtrudniejszym z dotychczasowych zadań.

Ale mimo wszystko szokiem było, że tak szybko ich złapano. I że wywiad nie ostrzegł z odpowiednim wyprzedzeniem.

Ghazi Muttawiah wybiegli z przedziału bagażowego, obstawiając dwie strony pojazdu, dwie drony total reaction w typie Kameel ustawiły się na obrzeżach, a Hassassyni Muyib i Farzan zaminowywali podejście.
Shihab z HMG wdrapał się na kontenery, obserwując obie strony pociągu – na tyle, na ile ciemne nocne niebo pozwalało.
Wróg wybrał idealny moment na atak, jeszcze przed świtem. Wszystko było przeciw Haqqislamowi – nawet ich strzelby okazały się nieużyteczne, gdyż nie mogli ryzykować uszkodzenia pociągu…
Kasym z warkotem silnika wyjechał z przedziału bagażowego na przedpole. Nie mówił tego nikomu, ale żałował, że Zuleyka zdążyła ich dogonić po ostatniej akcji i teraz gazowała na naczepie. Zamira miała uszkodzony motor i nie dojechała. Beg znał Tarika, nie musieli dużo rozmawiać, by przekazać sobie swoje odczucia.
I tym razem były złe.
Po prostu złe.

A dziewczynki Bega nie miały Cube’ów.

Tarik wszedł w drzwi kabiny motorniczego. Przechodząc spojrzał jeszcze wymownie na dwóch swoich żołnierzy. Twarze obu z nich były skryte za maskami, ale rozumieli się doskonale. Kiwnęli głowami, oddając szacunek dowódcy. I w ciągu kilku chwil zniknęli w ciemności nocy.

Military Orders. To oni dali radę zatrzymać pociąg i szykowali się do ataku. Informatorzy donieśli o oddziale ciężkozbrojnych rycerzy, kilku lekkich przeciwnikach, dwóch dronach z ODD, oraz Joannie D'Arc.

I właśnie ona zaczęła atak. Błyskawicznie, brutalnie i skutecznie. Zdjęła pierwszego z Kameeli, stojącego nieopodal Tarika.
W tym samym czasie została zaatakowana przez zakamuflowanego dotąd na kontenerach hakera – Al’Hawwę, korzystającego z repeatera Kameelowego. Ale Joanna z wyniosłością zignorowała zagrożenie, a jej pancerz biotechnologiczny odparł uderzenia programu hakerskiego. Następnie rozpędzona blondyna wpadła wprost na Tarika, z mieczem nad głową, szałem w oczach i nieludzką precyzją ruchów. Została ostrzelana przez osłaniających szefa Naffatuna i Doktora Ghulama, jedna z kul nawet ją zraniła, ale dumna niewiasta wymachiwała dalej swym wielkim mieczem. Pierwszy cios Tarik zablokował – odrzucił Spitfire i zamaszystym cięciem swego ogromnego tasaka sięgnął Joanny. Haqqislamskie ostrze, pokryte jeszcze trucizną, wbiło się głęboko w pancerz i sięgnęło wzmocnionego ciała.
To miał być koniec Joanny i moment tryumfu Tarika.
Miał być.

Źrenice dowódcy Haqqislamu rozszerzyły się w zdziwieniu, gdy przeciwniczka przetrwała cios. I nie tylko ustała, ale wyprowadziła swój, jeszcze szybszy.
I jeszcze celniejszy.
Krew trysnęła na podłogę pociągu, a po chwili wielki łomot wstrząsnął przedziałem, gdy ciało Tarika padło bez dechu w kabinie.
Wstrząs był nie tylko fizyczny – oto i wielki wódz Haqqislamu zginął.

Naffatun i Ghulam jeszcze mocniej wcisnęli spusty karabinów, ostrzeliwując przeciwniczkę, która przecież nie miała prawa żyć, ale ona nic sobie z tego nie robiła. Padli jeden po drugim, a piekielny robot – bo żaden człowiek by tego nie przetrwał – atakował dalej. Krew lała się z ran Joanny, ale rzuciła się ku kolejnym przeciwnikom, wysadzając jedną z min, rozstrzeliwując Ghaziego i zmuszając Muyiba do wycofania.
Zuleyka podjęła walkę – dwie niewiasty naprzeciw siebie, dwa zupełnie inne światy, dwa rodzaje piękna. I dwie odmiany zabójczych umiejętności. Nie mogła użyć miotaczy, sięgnęła więc po Breaker pistolety i bez strachu spojrzała na nacierającą, szaloną wojowniczkę.
Kasym krzyczałby, by zasłaniała się granatami dymnymi. Kasym kazałby jej unikać strzałów i uciekać.
Kasym kazałby jej się ratować.
Za wszelką cenę.

Ale Kasym był po drugiej stronie i nie widział, jak Zuleyka zgrabnie uchyla się przed strzałami i celnie odpowiada – amunicja Breaker wgryzła się w ciało Joanny.
Ale i to nie sprawiło, że D'Arc padła – po prostu zignorowała trafienie i wystrzeliła całą serię swojego Spitfire w Zuleykę.

Wściekłość Kasyma wezbrała jak dzika rzeka i wybuchła niczym uwolniony żywioł przebijający ściany zapory. Ruszył na motorze do jednego z robotów, szukając ujścia gniewu, ale to była sądna noc dla Haqqislamu. Buleteer przetrwał trafienie z chaina, a wystrzelona przezeń kula sięgnęła klatki piersiowej Kasyma i zrzuciła go z motoru. Krew trysnęła wokół, zalała też oczy wojownika. Beg, niczym ranny tygrys, mimo śmiertelnego trafienia doskoczył do przeciwnika i w kilku szybkich ciosach odrąbał mu kończyny i przebił tors, ale nie mógł zrobić więcej. Nie mógł pomścić Zuleyki.
Opadł na kolana przy zniszczonym przeciwniku, a z jego gardła wydobył się dziki, nienawistny ryk.

Krwista czerwień.
I ciemność.

…


Blask wystrzałów rozświetlił mrok.
Muyib wychylił się zza kontenera i wpakował pełną serię w pozbawioną osłony Joannę. Nie powinna już żyć. Zdawało się, że wszystkie strzały trafiają, ale po raz kolejny zguba Haqqislamu odpowiedziała jeszcze celniej – krytyczne trafienie przebiło wizjer i hełm Hassassyna i posłało go na ziemię.
Zza niego wyskoczył Kameel, powtarzając sytuację, i też padł.
To było jak klątwa.
Nawet ciężki karabin maszynowy Shihaba nie sięgnął Joanny – stała w miejscu, wyczerpana, wykrwawiona, ale wciąż stała, niczym przerażający symbol wyższości sztucznej technologii nad naturą.
Ranny Muyib otworzył oczy, posoka dosłownie mu je zalewała, już nie czuł żadnego bólu, a siły odpływały z jego ciała… Ale zebrał resztkę mocy w sobie, oparł na łokciu i wystrzelił swoją ostatnią serię. Celną.
Trafienia wstrząsnęły ciałem Joanny i tym razem już padła bez życia.
Podobnie, jak Muyib.

…

Ghazi Muttawiah biegł w stronę oddziału rycerzy. Było ich pięciu, wszyscy świetnie wyszkoleni, opancerzeni, przewyższający Haqqislam pod niemal każdym względem.
Poza wolą walki.
Po drugiej próbie Jammer traił. DeFersen poczuł dziwny ból, jego systemy łączności zaszumiały i stracił kontakt z grupą, a oddział został rozbity.
Haqqislam jeszcze walczył.
Ghazi wyskoczył zza rogu na przeciwników – nie oszukiwał się. Nie miał szans ich ubić, każdego z dwoma życiami. Ale miał szansę wyłączyć ich pancerze i izolować ich z grupy – a tego się nie spodziewali. Odpalił E-Marata, wiązka elektromagnetyczna sięgnęła wszystkich pięciu przeciwników, tylko jeden mógł się odstrzelić. Reszta próbowała unikać trafienia…
Muttawiah zginął od jednego strzału, padając jeszcze patrzył na swe dzieło.

Zszokowany.
Wszyscy rycerze uniknęli trafień bądź wybronili się pancerzem biotechnologicznym.

Kolejny żołnierz poświęcony na marne.

A słońce powoli podnosiło się zza horyzontu.

…

Hassassin Husam Muyib Rico.
Projekt R.
Efekt treningów, badań, pracy, szkoleń. Maszyna do walki wręcz, świetny strzelec, wytrzymały wojownik.
Fanatycznie wytrwały.
Szokująco opanowany.
On wraz z żołnierzami leżącymi na kontenerach - zakamuflowanym Farzanem i ukrytym nieopodal Al’Hawwą próbował bronić dostępu do drugiej strony pociągu. Shihab wspierał ich z niedaleka.
Widział, jak właśnie pada Ghazi Muttawiaha. Słyszał, jak Barid z tyłu uruchamia kontrolki, by pociąg odjechał. I czekał na wrogów, oferując im powitanie ogniem zaporowym.

Pierwszy rycerz wybiegł i padł martwy. Wybuchła mu mina w twarz, dostał trafienie od Farzana i kilka od Rico.
Następni byli ostrożniejsi. Wychylali się i dzieląc serię ostrzeliwali obu Hassassynów.
Farzan dzielnie celował z shotguna, ale w końcu jedna z kul go sięgnęła.
I chociaż, dzięki mimetyzmowi i ogniu zaporowemu, dzięki świetnemu wyszkoleniu, Rico przewyższał wrogów, to jednak klątwa działała.
Zranił przeciwnika, po czym poczuł bolesne uderzenie w boku. Nie miał czasu na zastanawianie się, zresztą nie był od myślenia. Strzelał dalej.
Zmieniał magazynek, celował, strzelał.
Zmieniał magazynek, celował, strzelał.

Oddział trzech rycerzy wybiegł nań. Rico czuł już, że drętwieje mu prawa część ciała, ale wiedział, że walczy dla wyższej sprawy. Zignorował ostrzał dowódcy rycerzy i odrzucił karabinek, łapiąc w dłoń broń cięższą.
Nie odejdzie z tego pola bitwy sam. Posłał krytycznie celny strzał z Panzerfausta w jednego z biegnących rycerzy. Jeden strzał, jeden trup. Po chwili Panzerfaust w następnego.
I gdy padał, przebity kolejnymi pociskami, przywitał ciemność z właściwym dla siebie spokojem i opanowaniem.

…

Shihab od jednego trafienia.
Ghazi od dwóch.
Barid sam poszedł na dwóch przeciwników. Nie chciał dać im inicjatywy, więc wziął sprawy w swoje ręce. Przynajmniej zginął na własnych warunkach.

Ostatni, Al.’Hawwa, leżał na kontenerze.
Wyczerpany.
Trinity wystrzelone przez DeFersena było niczym środek nasenny. Wszyscy jego kompani zginęli, nie chciał być jedynym, który nie dotrzymał przyjaciołom towarzystwa.


…


„Sądna noc”.
Tak mieli to nazywać w przyszłości mieszkańcy Haqqislamu.
Ewentualnie „Nocny pociąg z mięsem”.
A jedną panią nazwali „Blond klątwa”. „Blond sucz”. Lub „Blond Terminator”.
Wiadomo, kogo i czemu.

…

Rycerze PanOceanii, choć poranieni i przetrzebieni, przejęli pociąg. Zajęli miejsca i ruszyli dalej.
DeFersen miał jednak dziwne wrażenie, że coś mu umknęło.
Ale to nieistotne – musieli szybko naprawić sprzęt, zaleczyć rany.
I walczyć dalej.

A mały Nasmat, pomocnik lekarza Haqqislamu, bo o niego chodziło, nie był już w pociągu. Powinien być nieaktywny, jego „opiekun” zginął szybko.
Ale jednak został aktywowany. Wyszedł z pociągu niezauważony, przeszedł wokół pola bitwy, zebrał dane i ruszył dalej.

Słońce wschodziło coraz wyżej, oświetlało dachy, ulice, ciała. Wyciągało z przestrzeni kształty, jasne promienie falowały na blachach, pancerzach, załamywały się na jednym z dachów pod dziwnym kątem. Płaski strop mienił się dziwnymi refleksami, a powietrze na nim zdawało się formować w niemal ludzki kształt. Ktoś, jak półprzejrzysty duch, manipulował dłońmi.
Tuareg z oddziału ratunkowego sterował Nasmatem. Prowadził go coraz dalej i dalej.

Wszystkiemu przyglądał się bezdomny. Siwy, stary, zarośnięty, brudny, zapomniany i nieistotny. Bitwę spędził chowając się za śmietnikiem, otulony gazetami, by żaden z walczących go nie zobaczył.
A teraz oczami bez wyrazu, które w swoim życiu widziały już zbyt wiele, wodził po trupach Haqqislamu, wyrzuconych przez PanOceańskich rycerzy z pociągu. Zuleyka, Tarik, nieco dalej Rico, jeszcze dalej Kasym…
Nasmat był tam chwilę temu, a teraz dreptał do bezdomnego.

Podszedł, bezdomny podał mu opakowaną w papier butelkę z alkoholem, do której robocik wrzucił zabezpieczone zestawy danych.
Starzec pogłaskał Nasmata, niczym wiernego psa, schował butelkę za pazuchę płaszcza i wstał.
Odchodząc, obejrzał się jeszcze raz na miejsce rzezi.

Skoro medycy Haqqislamu są w stanie odtworzyć swoich najlepszych żołnierzy po każdej misji na podstawie kilku zapisów i DNA, nawet bez Cube’ów, to może i teraz to się uda.

Bezdomny uśmiechnął się lekko, pokłonił głowę i odszedł.
On nie musiał wierzyć w medyków Haqqislamu.

On był dowodem ich maestrii.

…



...

Ghost - Military Orders 10 : 0 Haqqislam KędzioR_vo
Zdjęcia mogłyby zakłócić opis, w związku z czym są osobno - TUTAJ.

Dzięki Hans za bardzo ciekawą i ciężką kampanię, było krwiście - i dzięki też przeciwnikom. Szkoda, że znów po samych dobrych bitwach przegrywam ostatnią praktycznie i odpadam, i to po zrobieniu bestii z Rico (CC 27 BS 14, MA L4 itp itd), ale cóż - o to między innymi w kampaniach chodzi, by były zwroty akcji.


PozdRawiam i do następnego!
I hunt.
You run.


WarCor w Trójmieście - kontaktuj się w kwestii gier i nauki zasad.
User avatar
KędzioR_vo
 
Posts: 1773
Joined: May 9th, 2015, 9:22 am
Has liked: 168 times
Been liked: 232 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » November 17th, 2017, 2:44 pm

I ja również dziękuję za grę oraz dodawanie fabularnego klimatu. Może w kolejnej kampanii dotrwasz do finału ;)

Tymczasem przed nami finał. Rycerze oraz Japończycy dotarli do Fuyan. Jakie sekrety skrywa odcięte miasto? Jak na przybyszy zareaguje Konrad? Co zmusiło pułkownika do buntu? Czy Ghost wygra kolejną kampanię?

Tego dowiemy się już niedługo. A misję wrzucę wieczorem.
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Usashi » November 18th, 2017, 12:48 pm

Hansolo wrote:
Jakie sekrety skrywa odcięte miasto? Jak na przybyszy zareaguje Konrad? Co zmusiło pułkownika do buntu? Czy Ghost wygra kolejną kampanię?

Tego dowiemy się już niedługo.


Image

Dobrze napisane Kędzior. :)
User avatar
Usashi
 
Posts: 738
Joined: May 9th, 2015, 1:25 pm
Has liked: 91 times
Been liked: 105 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by KędzioR_vo » November 18th, 2017, 4:55 pm

Usashi wrote:Dobrze napisane Kędzior. :)


Dzięki. Z porażek i bólu rodzą się najlepsze dzieła :P ;)


PozdRawiam
I hunt.
You run.


WarCor w Trójmieście - kontaktuj się w kwestii gier i nauki zasad.
User avatar
KędzioR_vo
 
Posts: 1773
Joined: May 9th, 2015, 9:22 am
Has liked: 168 times
Been liked: 232 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Hansolo » December 21st, 2017, 9:37 pm

I skończone.

Po długim, krwawym, emocjonującym i wyczerpującym boju dotychczasowa dominacja PanO została przełamana. Wymiany ognia, rajdy na tyły przeciwnika i pojedynki hakerskie wyłoniły zwycięzcę. JSA Narrandera pokonało zarówno Letzte Battalion jak i Military Orders, a Neko Oyama postanowił osobiście spotkać się z pułkownikiem Konradem.

Co znalazł w środku? O tym już napisze sam Narrander ;) Z mojej strony dziękuję wszystkim za granie. Serce zawsze mi się raduje, gdy ludzie z chęcią grają w moje kampanie :P Końcówka trochę się przeciągnęła (tyle z mojej stanowczości z terminami), ale i tak cieszę się że wszystko zrobiliśmy do końca roku.

Kolejna kampania, prawdopodobnie kończąca cały motyw M5-10 oraz SPECTRE będzie, kiedy będzie - na razie brak mi weny, ale wiem że przyjdzie w niespodziewanej chwili i wtedy zakończę historię z odpowiednim przytupem.
I would take gameplay over authenticity for a science-fiction board game any day of the week.
User avatar
Hansolo
 
Posts: 1218
Joined: February 5th, 2013, 2:46 pm
Has liked: 5 times
Been liked: 162 times

Re: Operacja: Jądro Ciemności

by Narrander » December 23rd, 2017, 6:21 pm

Czarna bryła pancerza Hac-Tao upadła na ziemię... Chwilę później po tej samej ziemi toczyła się głowa imperialnej agentki... Ostatni stojący na nogach samuraj delikatnie, elegancko wsunął ostrze katany z powrotem do pochwy. Następnie osunął się na kolana... Cały wysiłek włożony w tą szaleńczą akcję odwetową uderzył w jego ciało. Ciemność wokół się nasiliła...

Nieopodal dwójka Kempeitai ciągnęła po ziemi oszołomionego porucznika wroga. Jedynego ocalałego z rzezi... Jedynego posiadającego dostęp do informacji...

W oddali zaśpiewał słowik.

[...]

Suchy wiatr uderzył w twarz Neko. Samuraj zmrużył oczy, lecz nie uchylił się przed żywiołem... Stał wyprostowany.
Przed nim malowała się spowita w ciemności sylwetka miasta Fuyan...

Niedługo po tym pierwsze pociski przecięły powietrze, a ziemia znów została napojona przez krew.

[...]

Z wyczerpującego starcia z siłami PanOceanii to Japończycy wyszli zwycięsko. Wrażym siłom nie pomogła nawet obecność Gabriela De-Fersena oraz okrytej ponurą legendą, wzbudzającej trwogę Joanny De-Arc. Na nieszczęście zachodniego rycerstwa, japońskie roboty bojowe typu Karakuri nie znały strachu...
Tymczasem Neko Oyama w towarzystwie reportera ruszył w kierunku hotelowych wrót...

[...]

Drzwi windy otworzyły się z cichym sykiem. Trzeba przyznać że Konrad dbał o wygody. Inaczej
czekałby ich długi spacer schodami. Na ostatnim piętrze był tylko jeden pokój. Czy też precyzyjniej mówiąc –
penthouse. Logiczne było, że właśnie tam Konrad umieścił swoje centrum dowodzenia.

Po chwili byli już w środku... Jednak przywitała ich tylko cisza.
Konrad siedział w fotelu. Pistolet w zaciśniętej dłoni, dziura w czaszce. Ciało było kompletnie wysuszone...
Obok pułkownika stała radiostacja z podłączonym odtwarzaczem. Nie nowoczesny holopad – antyczny
odtwarzacz płyt CD. Takeshi podszedł i wcisnął trójkątny przycisk. Z głośników popłynął głos Konrada:

Mówi pułkownik John Konrad z Letzte Battalion. Odcinamy miasto Fuyan. Nie próbujcie się zbliżać. Nie
próbujcie się komunikować. Będziemy strzelać żeby zabić.
Zostaliście ostrzeżeni. Niech Bóg nam wybaczy.


I tylko tyle...
Takeshi Neko Oyama doznał niezwykłego uczucia... Ciemność wokół się nasiliła, bowiem nieustraszony Neko Oyama pierwszy raz poczuł w swym sercu trwogę. Reporter stojący tuż za nim opuścił kamerę... Nie TO mieli tu znaleźć... Nie o TYM mówił pochwycony przez nich porucznik... Neko Oyama upadł na kolana... Przytłaczająca ciemność powaliła żywą legendę.
Następnie czas jakby zwolnił.
Samuraj uskoczył w bok unikając serii z pistoletu. Oyama przetoczył się po pokoju i dobył broni. Był gotowy na wszystko... Na wszystko, poza tym co ujrzał... Z drugiego końca pokoju wpatrywał się w niego nienawistnym spojrzeniem dziennikarz... Jego dziennikarz... Sekundę później samurajska katana musiała parować wściekłe ciosy zadawane nożem...
Po krótkiej chwili samuraj stał przerażony nad trupem jednego ze swoich podkomendnych...

Shukin wychylił się przez hotelowe okno, lecz to co ujrzał było niewyobrażalne. Na dachu budynku nieopodal odbywał się pojedynek między ostatnimi z jego samurajów... On znał ich osobiście... On wiedział, że byli braćmi... On widział, jak właśnie w tym momencie walczyli ze sobą... Odszedł od okna i potknął się... Po tym, niewiele myśląc zaczął zbiegać schodami, chcąc uciec z przeklętego budynku... Wokół nasiliła się ciemność.

[...]

Wreszcie wolny od przytłaczających hotelowych ścian Neko Oyama zaczynał znów myśleć trzeźwo. Po chwili bierności skierował swoje kroki w stronę oddziału Karakuri. Każdy krok odbijał się w jego mózgu kanonadą bólu. Otwarta przestrzeń tylko pozornie mu pomogła. Wyszedł na skrzyżowanie, wprost na grupę robotów bojowych... Karakuri skierowały swoje sensory optyczne na niego w oczekiwaniu na rozkazy. Przytłaczająca ciemność zaczęła wlewać się do umysłu Neko...
-Aktywować tryb odwrotu, ewakuacja rannych oraz nagrywanie obrazowo-dźwiękowe-wysyczał z bólem... Zirytowany, zaczynał odczuwać nienawiść do wszystkiego wokół. Głowa miała mu jakby pęknąć...
Roboty bez wahania zareagowały na polecenie. Po chwili utworzyły kordon ochronny i monitorując otoczenie zaczęły kierować się ku wyjściu z miasta...

-Oyama! Stań do walki, zdradziecki kundlu! - głos dobiegał jakby znikąd...
Ale Takeshi wiedział do kogo on należy... oto starszy z braci po wygranym pojedynku przyszedł do niego... Karakuri zareagowały błyskawicznie - odbezpieczyły broń i zaczęły szukać celu. Oyama warknął z nutką nienawiści.
-Nie wtrącać się, nagrywanie i ewakuacja rannych - po czym wystąpił z kordonu...

Po chwili stanął przed nim gigantyczny wojownik w zbroi wspomaganej. Ten sam, który kilka dni temu został okrzyknięty "Pogromcą Imperium" w uznaniu za zasługi podczas starcia odwetowego z siłami Cesarstwa Yu-Jing. Wtedy był symbolem doskonałego wojownika - dziś pozostała w nim tylko dzika, nieokiełznana siła. Neko Oyama, choć nieszczerze, ukłonił mu się. On zaś stał tylko niczym ucieleśnienie całej nienawiści tego Świata. Dobyli mieczy. Wokół narastała ciemność...

Zwód, unik, cios, garda, cios, skok, cios... To brutalne starcie było zaprzeczeniem wszelkich zasad dobrego pojedynku. Neko Oyama, zwykle opanowany, potrafiący zakończyć starcie jednym ciosem, walczył teraz o przetrwanie mierząc się z niegdysiejszym towarzyszem, niczym ze stugłowym smokiem. W jego sercu narastała nienawiść... Walczyli kierując się pierwotnym instynktem. W końcu padli na ziemię przechodząc do starcia na pięści. Walki w takim stylu Neko nie mógł wygrać, jego przeciwnik górował nad nim siłą i wytrzymałością. Ale nie zależało mu na zwycięstwie... Zależało mu na zniszczeniu oponenta, starciu go na krwawą miazgę i rozesłania jego członków na cztery strony świata. Nienawiść, którą czuł, przybierała na sile wraz z każdym jego tchnieniem. Z każą przelaną kroplą krwi. Z każdym wzbitym w powietrze tumanem kurzu. Silnym szarpnięciem odsunął się od przeciwnika. Wstał i zaczął biec w kierunku porzuconego miecza. Ale zapomniał o posiadanej przez drugiego Bushi broni palnej. Pochwycił katanę i niemal od razu poczuł kilka nagłych szarpnięć w plecach. Jego pancerz zablokował kilka trafień, ale to nie wystarczyło. Kule przedziurawiły go jak tamtej sądnej nocy... Tym razem jednak nie upadł. Neko obrócił się i z impetem ruszył na spotkanie swej zguby. Ginął na własnych warunkach. Ginął wpatrzony w nienawistne, pełne zawodu i bólu z powodu porażki oczy jego oponenta. Ginął czując do niego taką samą nienawiść. Upadli razem. Razem walczyli i razem polegli. Ciemność przesłoniła wszystko...

W oddali zaśpiewał słowik.
[...]

Niektórzy mówią, że niektóre z wciąż aktywnych miejskich kamer nagrały kordon japońskich robotów bojowych niosący dwa ciała. Jedno z nich miało być obficie zakrwawione, drugie zaś przebite na wylot samurajskim mieczem. Jednak żadna z kamer nie zarejestrowała niczego ciekawszego... Nie wiadomo, gdzie doszły te roboty. Nie wiadomo, czy w ogóle gdzieś doszły... Czy dotarły do celu? A może zostały przechwycone? Zniszczone? Zepsute? Nie wiadomo. Zupełnie jakby rozpłynęły się we wszechobecnej ciemności...


Hope You Like It ;)
All is well that's max well
User avatar
Narrander
 
Posts: 917
Joined: May 9th, 2015, 12:53 pm
Has liked: 118 times
Been liked: 38 times
  • Website

Previous

Post a reply
54 posts • Page 2 of 2 • 1, 2

Return to Trójmiasto

  • Board index
  • The team • Delete all board cookies • All times are UTC [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 0 guests

Contact Us

contactdatasphere@gmail.com
 

View new posts

  • Re: Wyzwanie malarskie - czerwiec 2026 by Errhile
  • Wyzwanie malarskie - czerwiec 2026 by Errhile
  • Re: Wyzwanie malarskie - maj 2026 by Errhile
  • Re: Wyzwanie malarskie - maj 2026 by Errhile
  • Re: Wyzwanie malarskie - kwiecień 2026 by Errhile
  • Re: Wyzwanie malarskie - kwiecień 2026 by kashper
  • Wyzwanie malarskie - maj 2026 by Errhile
  • Re: Wyzwanie malarskie - kwiecień 2026 by Errhile
Designed by RocketTheme
Reset
  • Data Sphere
  • Corvus Belli